ZWIĄZEK SYBIRAKÓW

KLUB PAWŁODARCZYKA

III Zjazd Ogólnopolskiego Związku Sybiraków Pawłodarczyków - Rościnno k/Skoków 2001 - Wizyta w Kazachstanie
III Zjazd Klubu Pawłodarczyka odbył się w Rościnnie k/Skoków, w dniach 27-30 sierpnia 2003 r . Przyjechało 55 Pawłodarczyków. 
Uchwała podjęta na II Zjeździe w Łagowie, dotycząca wyjazdu do Pawłodaru, została zrealizowana. W dniach 2-23 czerwca 2001 r 18 osób z naszego Klubu odbyło podróż w przeszłość – do Kazachstanu. III Zjazd został zdominowany tym tematem. 

Uczestnicząca w tym wyjeździe Dorota Żurek spisała jego kronikę. Każdy z uczestników miał też swoją misję. Jeden z nich jechał, by w szerokim stepie położyć krzyżyk, poświęcony w Częstochowie, na symbolicznym grobie swojego brata; ktoś inny z nadzieją, że odnajdzie grób ojca w Żelezience, a w Irtyszu - grób brata i jego małej córeczki. Jeszcze ktoś inny jechał zobaczyć swoją ziemiankę, w której mieszkał na wygnaniu przez 6 lat. Podczas podróży uczestnicy sprzeczali się : czyj step był ładniejszy…

Wreszcie po 5-dniowej podróży pociąg przyjechał do stolicy Kazachstanu – Astany. Na dworcu serdeczne powitanie przez oczekującą nas grupę Polaków. 
Przywieźliśmy w darze miejscowej Polonii - wózki inwalidzkie, o które nas proszono. Przekazujemy je, ale musimy się spieszyć, by przesiąść się do innego pociągu, którym dojedziemy do Pawłodaru. 
Na dworcu w Pawłodarze kolejne serdeczne powitanie. Przedstawiciele miejscowej Polonii witają nas słowami „”jesteście tutaj potrzebni”. Nasza grupa bierze udział w oficjalnym spotkaniu, relacjonowanym w pawłodarskich: radiu, telewizji i prasie.

W Szkole Odrodzenia Narodowego, gdzie w godzinach popołudniowych dzieci różnych narodowości uczą się swoich języków ojczystych, odwiedzamy klasę polską. W Domu Polskim czujemy się jak w skansenie: jedno z pomieszczeń jest urządzone jak wnętrze przedwojennej wiejskiej chaty. To przejaw ogromnej tęsknoty za nieznaną Ojczyzną – Polską, tęsknoty przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Na małym stoliku widzimy leżącą książkę „Dziady” Adama Mickiewicza…

Każde spotkanie z Polonią jest dla nas głębokim wzruszeniem. 

Na zaproszenie Kanata Bułatowicza Dorżumana – Prezesa Małego Zgromadzenia Narodów Kazachstanu, składamy wizytę w jego domu. Zostajemy przedstawieni jego rodzinie, składającej się z matki i 7 synów. Zwiedzamy też ich prywatny meczet.

W niedzielę uczestniczymy we mszy św. w pawłodarskim kościele. Idziemy też na cmentarz, gdzie w okresie naszego wygnania pochowano wielu Polaków; modlimy się, kładziemy kwiaty, zapalamy znicze. 

Jesteśmy goszczeni przez Polaków wszędzie, gdzie oni są i gdzie my się zjawiamy. Z rozrzewnieniem wspominają święta spędzone w Polsce, pielgrzymkę do Lichenia, pieczołowicie przechowują kartki świąteczne od goszczących ich w Polsce rodzin. JESTEŚMY IM POTRZEBNI.

Cała nasza podróż to poszukiwanie grobów naszych krewnych i znajomych, których grzebaliśmy na stepowych cmentarzach w latach 1940-1946. Jesteśmy na cmentarzu w Majkainie – tu leżą bliscy Janiny Sitarz; odnalazła grób swojej koleżanki Wandy oraz pani Bryś; modli się tak, składa kwiaty, zapala światełko pamięci, bierze garść ziemi. Profesor Stanisław Alexandrowicz idzie na groby swoich sióstr – odnalazł je będą tu trzy lata temu; wówczas zawiesił na krzyżach metalowe tabliczki wykonane w Polsce – niestety dziś ich już nie ma. Modli się, zapala znicze przed dwoma krzyżami porośniętymi trawą. Inni także szukają grobów swoich bliskich.

Janek Kaska poszukuje w stepie jakiegoś korzenia, którego smak zapamiętał z tamtych czasów; znalazł! – oczyścił scyzorykiem i daje nam do żucia: jest lekko słodki. W odległych latach 40-tych dostarczał nam namiastki cukru…

W Pawłodarze zwiedziliśmy muzea, starą część miasta, z grozą wiejącym więzieniem, w którym nasze Matki i my, dorastający, byliśmy więzieni; tam zapadały wieloletnie wyroki skazujące na łagry. Nasi historycy: prof. Alexandrowicz i dr Giżejewska w miejscowym archiwum usiłują dotrzeć do dokumentów polskich zesłańców z 1940 roku. Nad Irtyszem odnajdujemy tę samą ścieżkę, którą schodziliśmy po wodę do rzeki. Jeden z nas spotkał w Makaragaj Kazacha, który z sentymentem wspominał jego dwie siostry, a jednej z nich imię – Julia – nawet zapamiętał. 

Po powrocie z Pawłodaru prezes Klubu Wincenty Dowojna nie miał czasu na wzięcie głębszego oddechu, gdyż już od 21 lipca na miesięczny obóz szkoleniowo-wypoczynkowy przyjeżdżała do Rościnna 70-osobowa grupa. To dzieci i młodzież w wieku od 7 do 18 lat, pochodzenia polskiego, oraz 5 opiekunów. Będą poznawać historię i tradycje Polski. W ramach tego programu w sierpniowy wieczór – była kolacja wigilijna, choinka, opłatek, pasterka. Tylko jedno z tych dzieci słyszało wcześniej w rozmowach rodzinnych o tej tradycji. Dzieci miały także możliwość poznania tradycji świąt Zmartwychwstania Chrystusa, z mszą rezurekcyjną, i dzieleniem się jajkiem.
Wiemy, ilu trzeba ludzi dobrej woli, ile zrozumienia dla sprawy i ile ścieżek trzeba wydeptać, by zdobyć fundusze potrzebne na realizację tych działań. Głównymi sponsorami są Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego i Urząd Miasta Poznania. Swój udział ma także Caritas, Wydział Oświaty Urzędu Miejskiego, Związek Sybiraków – Koło Poznań-Winogrady, Klub Pawłodarczyka. Organizacja wszystkich przyjazdów dzieci z Kazachstanu spoczywa na barkach prezesa Dowojny; ma on nieprzeciętną zdolność przewidywania potrzeb Polaków w Kazachstanie i organizowania tych wyjątkowych spotkań.
Warszawa - Dworzec Gdański 2 czerwca 2001, godz. 22.30. Wyjazd grupy Pawłodarczyków w poszukiwaniu grobów bliskich zmarłych w czasie zesłania do okręgu pawłodarskiego w latach 1940-46.
Wyjazd trwał 3 tygodnie.
Na zdjęciu przybycie grupy na dworcu w Astanie. 
Pielgrzymka Jana Pawła II-go do Kazachstanu, 22 -25 czerwca 2001 roku. Na zdjęciu Msza św. w stolicy kraju - Astanie.
Tak wyglądały cmentarze, gdzie pochowani zostali Polacy. Na zdjęciu Olga Tokina, Wincenty Dowojna, oraz Wiktor Tatarynowicz - syn zesłańca z 1936 roku, który wspólnie z Bułatem Tokinem budowali Pomnik na cmentarzu w Pawłodarze. W wysokich trawach poszukują jakiegokolwiek znaku sugerującego, że jest to grób Polaka.
Osada Maikain - 150km od Pwłodaru.
Na zdjęciu od lewej:
Stanisława Chęcińska,
Kazach,
Stanisław Alexandrowicz
Nasza grupa podczas pobytu w Kazachstanie gościła w domu Kazaszki - matki 7 synów.
Na zdjęciu Wincenty Dowojna wraz z Olgą Tokiną wręczają pamiątkowy upominek.
Uczestniczka wyjazdu Halina Klimczak wraz z kazachskimi milicjantami.